MOJA DROGA DO KOSMETYCZNEGO MINIMALIZMU

Minimalizm na różnych płaszczyznach życia interesuje mnie od dłuższego czasu. Pewne zagadnienia staram się wcielać w życie z lepszym lub gorszym skutkiem. Jedne przychodzą mi zdecydowanie łatwiej i szybciej, niż inne. Na chwilę obecną, na pewno daleko mi do poprawnego zachowania proporcji work – life balance (notabene bardzo fajny tekst na ten temat znajdziesz tutaj: Work-life balance, czyli o potrzebie nicnierobienia), ponieważ mimo zaawansowanej ciąży wciąż pracuję dużo i długo, nie zwalniam tempa. Wynika to w dużej mierze z kilku projektów w sferze prywatnej, które chcę w jak najszybszym czasie zamknąć, jednak nie będę się tutaj wdawać w szczegóły. W przyszłości chcę na pewno doprowadzić do tego, aby balans pomiędzy pracą, a życiem prywatnym był przeze mnie lepiej praktykowany.

Kolejna sferą, gdzie mimo ogromnych chęci, daleko mi jest do minimalizmu, są kwestie typowo kobiece, a konkretniej kosmetyczne. Nie wiem, czy to wynika z wielu lat prowadzenia stricte kosmetycznego bloga, czy z racji wykształcenia i aktywnej pracy zawodowej, ale kosmetyki to sfera, którą ciężko mi jest ograniczyć. Mam momenty, kiedy nie generuję sobie żadnych wyimaginowanych potrzeb, nie kuszą mnie nowości, ani atrakcyjne promocje w drogeriach. Cieszę się i korzystam z tego, co mam. Ale przychodzi czasami taki moment, kiedy zupełnie niepotrzebnie i pochopnie kupuję coś na zapas, albo daję się ponieść zachciankom i ulegam pokusie.

Według mnie, punktem wyjściowym jest zdefiniowanie, czym dla każdego jest minimalizm kosmetyczny i do jakiego celu chce się dążyć. Dla jednej osoby minimalizmem będzie na przykład ograniczenie się do używania tylko oleju kokosowego i rezygnacja z jakichkolwiek innych produktow kosmetycznych, ponieważ olej koko można stosować jako balsam do ciała, środek do demakijażu, produkt pielęgnacyjny / natłuszczający do skóry całego ciała, pasta do zębów etc. Dla mnie osobiście jest to już skrajny ascetyzm i brak wiedzy, ale każdy ma wolny wybór i nie mi oceniać minimalizm innych. Podejrzewam, że dla niektórych mój własny minimalizm może się wydawać niekoniecznie taki minimalistyczny, ale to wynika z podejścia oraz indywidualnych potrzeb. Możesz mieć rozbudowany system pielęgnacji (ja od lat taki stosuje, ponieważ najlepiej się u mnie sprawdza), ale mieć po jednej sztuce z każdego rodzaju kosmetyku i uważam, że to wciąż będzie minimalizm. Ale możesz mieć tylko wspomniany wyżej olej kokosowy i rownież być minimalistką. Minimalizm to bardzo użyteczne narzędzie i warto o tym pamiętać.

minkosm1

Dotychczas żyłam w przekonaniu, że nie mam kosmetyków AŻ tak dużo. Zdaję sobie sprawę, że kwestia ‚dużo’ oraz ‚mało’ jest bardzo dyskusyjna i dla każdego będzie oznaczać coś innego. Powiem tak: myślałam, że mam wystarczającą ilość kosmetyków na swoje własne potrzeby, a nawet i ciut więcej (przy zakupach dostawałam często jakieś wersje miniaturowe lub turystyczne, albo robiłam niewielkie zapasy produktów pierwszej potrzeby korzystając z promocji). Remont łazienki jednak zweryfikował moje myślenie, ponieważ wszystkie kosmetyki zebrałam w jednym miejscu. Okazało się, że mam ich dużo, o wiele więcej, niż myślałam… Dla przykładu – krem do rąk, podstawa kosmetycznego zaopatrzenia chyba każdej kobiety. Ja mam jeden w pracy, jeden w torebce, jeden w salonie, jeden na szafce nocnej, jeden nowy i jeszcze nieużywany ‚w zapasie’ oraz jeden na okres po ciąży, ponieważ zawiera dość sporo kwasów AHA, których obecnie świadomie się wystrzegam. Zazwyczaj mam styczność tylko z jednym kremem, ale jak zebrać je wszystkie do kupy, to nie ukrywam – taka ilość zdecydowanie klasyfikuje się na posiadanie ponad stan i ponad potrzebę. Krem do rąk był świetnym przykładem, ale sytuacja się powtarza również w przypadku innych kosmetykow.

Skoro juz zebrałam wszystkie swoje kosmetyki w jedno miejsce, zrobiłam kosmetyczną inwentaryzację. Podzieliłam wszystkie produkty na kategorie (perfumy, kolorówka, pielęgnacja twarzy, pielęgnacja ciała, pielęgnacja włosów) oraz sporządziłam listę WSZYSTKICH posiadanych przeze mnie kosmetykow. Ilość mnie zaskoczyła, nie spodziewałam się, że będzie tego AŻ tyle… Postanowiłam, że nie kupię nic nowego, dopóki nie wykończę dublujących się sztuk danego kosmetyku (w tym miniaturek, wersji podróżnych).

Robiąc szczegółową listę moich aktualnych kosmetycznych zasobów, przemyślałam sobie dokładnie, czego używam i potrzebuję na co dzień. Jest to moje kosmetyczne optimum, do którego mam nadzieję, prędzej lub później uda mi się dojść.

minkosm2

Minimalizm kosmetyczny – do jakiego stanu posiadania dążę?

Moje optymalne minimum, czyli lista kosmetyków – niezbędników, których potrzebuję i chcę mieć (w ilości sztuk 1), przedstawia się następująco:

  • perfumy 2 sztuki (lubię mieć wybór)
  • pielęgnacja włosów 5 sztuk (szampon, odżywka, suchy szmapon, mały lakier, olej – to pozycja uniwersalna, zarówno do włosów, jak i do ciała, więc nie uwzględniam tego w produktach do pielęgnacji ciała)
  • pielęgnacja ciała 7 sztuk (żel pod prysznic, peeling, antyperspirant, płyn do higieny intymnej, balsam do ciała, krem do rąk, krem do stóp)
  • pielęgnacja twarzy 13 sztuk (krem do twarzy na dzień, krem do twarzy na noc, serum nawilżające i / lub serum na noc, krem pod oczy, krem pod oczy na noc, tonik, płyn micelarny, żel do mycia, olejek / specyfik do demakijażu, peeling, maseczka, balsam ochronny do ust)
  • kolorówka 12 – 13 sztuk (podkład, puder, róż, bronzer, czarna kredka do oczu, tusz do rzęs, cień do powiek / rozświetlacz, kredka lub żel do brwi, opcjonalnie korektor, pomadka czerwona, pomadka nude, czerwony lakier do paznokci, lakier do paznokci nude)

W całokształcie ilość osobistych kosmetyków nie przekracza 40 pozycji. To tylko, albo i aż tyle, czego używam na co dzień. Dla mnie jest to najbardziej optymalna ilość kosmetyków, do której dążę – po jednej sztuce z każdego rodzaju, bez zapasów, bez zdublowanych pozycji.

Masz duzo kosmetyków czy preferujesz posiadanie tylko i wyłącznie tego, co używasz? Robisz kosmetyczne zapasy? A może nigdy nie zastanawiałaś się nad tym, ile jakich kosmetyków posiadasz…? Jak wygląda Twoje kosmetyczne optimum?

 

 

Reklamy

3 thoughts on “MOJA DROGA DO KOSMETYCZNEGO MINIMALIZMU

  1. Pojedyncza pisze:

    Kiedyś trafiłam już na podobny post, gdzie pewna blogerka kazała policzyć czytelnikom wszystkie kosmetyki. 😉
    Podoba mi się, że kładziesz nacisk na subiektywizm i różne potrzeby, bo faktycznie mało i dużo może dla każdego oznaczać co innego.

    Ja również mam łącznie około czterdziestki. Ale właściwie, to… razy dwa, bo żyję ostatnio na dwa domy. ;-))) Nie ma lekko.

    Polubienie

  2. BogusiaM pisze:

    U mnie zapasów brak i czasami nawet się na siebie wkurzam, gdy muszę na szybko kupić coś, co nie koniecznie spełnia w 100% moje oczekiwania. Ale daję radę, nie jest to aż takie straszne, chyba wolę tak niż ginąć w zbyt dużych zapasach i nie móc kupić sobie czegoś, co aktualnie lepiej pasuje do potrzeb mojej cery, skóry czy pory roku „bo przecież mam już tyle w szafie”. Czasami pozwalam sobie na szaleństwo, kupno jakiegoś gotowego peelingu do ciała, czy czegoś nowego z kolorówki i nie mam wyrzutów sumienia.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s