CO ZROBIĆ, ŻEBY HAJS SIĘ ZGADZAŁ?

Wydawać by się mogło, że taka para jak my nie ma na głowie żadnych problemów. Oboje mamy stałe prace, nieźle płatne, więc dziadować nie trzeba. Nie mamy dzieci, ale od roku mamy kredyt hipoteczny na głowie na długie kolejne lata. Z tego, co wpływa na nasze konta bez problemu wystarcza na opłaty, podstawowe potrzeby, na zakupy, na ubrania, na kosmetyki, na samochód, na drineczka, kiedy najdzie ochota, na urlop, na rzeczy do domu, na nową pościel, która mi się spodoba i na masę innych przyjemności i zbędnych bibelotów… Wszystko jest dostępne od ręki, nie najdroższe – można się przecież bez problemu tanio ubrać, umalować i urządzić chałupę, a nawet, jak się nie ma akurat gotówki, to przecież jest debet, opcja na raty lub karta kredytowa. Wszystko dostępne JUŻ i TERAZ, bez żadnego problemu. Człowiek może się zachłysnąć. Cały świat na wyciągnięcie ręki! No i można wpaść w pułapkę, która kończy się nie inaczej, jak po prostu tak:

hajs1

Niestety, ale jest to gorzka prawda. Najczęściej pokazująca swoje prawdziwe oblicze, kiedy porządkujemy dom, a rzeczy ciągle pełno, do tego minus na koncie i listy z banku informujące o powiększającym się zadłużeniu… Bank widzi co się dzieje, więc chętnie podsuwa nam kolejne oferty. Dla mnie to zbędna makulatura i więcej śmieci w domu. W samym domu bałagan robi się sam notorycznie, mimo dbania o ład i porządek na co dzień i dogłębnego sprzątania przynajmniej raz w tygodniu. Zdarza się, że chaos trwa w najlepsze. Wyrzucamy lub oddajemy rzeczy, aby zrobić miejsce na nowe. Dostajemy niechciane prezenty, które przewalamy i upychamy z kąta w kąt, bo ‚kiedyś coś się z tym zrobi’ albo kiedyś się po prostu ‚przyda’. Jest nadmiar, za dużo i przesyt. W końcu to do nas dociera i zaczynamy myśleć. Od około 3 lat staram się niepotrzebnie nie gromadzić i wyzbywać się tego, co nie jest już potrzebne. Selekcję w domu staram się robić regularnie, co 2-3 miesiące. Bez robienia miejsca na nowe rzeczy. Zawsze jestem pod wrażeniem, że i tak tyle różnych dziwnych rzeczy wyrzucam lub oddaję. To proces oczyszczania, który trwa długo. Nie da się wyrzucić wszystkiego na śmietnik w ciągu jednego dnia czy tygodnia. Do pewnych decyzji trzeba dojrzeć i je ‚przetrawić’. Wydaje mi się jednak, że jesteśmy na dobrej drodze. Od przeprowadzki do własnego mieszkania, nasza przestrzeń życiowa znacznie się powiększyła, jednak nie mamy do dyspozycji praktycznie żadnego miejsca na przechowywanie różnych rzeczy (nie mamy piwnicy, strychu, komórki ani garażu). Ze wszystkim musimy się zmieścić w mieszkaniu, i mam tutaj na myśli dosłownie wszystko, łącznie z zapasowym kompletem opon do samochodu… Rok temu o tej porze pakowaliśmy kartony i szykowaliśmy się do przeprowadzki na początku grudnia 2016. Był to idealny moment, aby zrobić porządną selekcję rzeczy – wielu z nich się pozbyliśmy, ale wciąż wiele jest z nami. Zastanawiam się czasem, co by było, gdybyśmy musieli się za jakiś czas przeprowadzić do mniejszego mieszkania…? Ale o porządkach domowych i wyzbywaniu się rzeczy może napiszę innym razem.

Dzisiaj chciałam porozmawiać z Tobą o prostym planowaniu domowego budżetu, aby zapanować i doprowadzić do porządku finanse osobiste. O sensowych zakupach, świadomym wyborze i wyzbywaniu się kompulsywnych nawyków konsumenckich. Co za tym idzie – dzięki kilku prostym działaniom, zaczynasz po mału panować nad wydatkami i domowym budżetem, a jak dobrze przemyślisz sprawę to można i zacząć oszczędzać. Bo my nie oszczędzaliśmy zbyt wiele w naszych pierwszych latach życia razem. Żyło się z dnia na dzień, kupowaliśmy nierozsądnie i niepotrzebnie. Nie było żadnego budżet planu, a nieplanowane sytuacje losowe, które wymagały nakładów finansowych wprowadzały frustrację, bo znowu jeszcze większy minus na koncie. Nie byliśmy przygotowani, ani zabezpieczeni. Nie dbaliśmy o swoje pieniądze, co kończyło się tym, że człowiek narzekał, że trzeba się zarzynać w pracy i mało jest czasu wolnego, czasu na odpoczynek, na życie rodzinne czy na przyjemności. Bo ciągle trzeba pracować, brać wszystkie możliwe ‚fuchy’, nie odmawiać klientkom w dzień wolny, bo brakuje £££, bo znów trzeba wyjść na prostą. A nie daj boże pojechało się na urlop, wracało się spłukanym na zero albo na kolejny minus i znów od nowa… I tak ciągle błędne koło. Raz za razem.

Otrząsnęłam się na jakoś jesienią roku 2014. Bo przecież mięliśmy wtedy ślub na głowie w 2015, a to małym wydatkiem nie jest, a i myśleliśmy już wtedy o kupnie własnego kąta, co akurat było jeszcze większym wydatkiem.

Sytuacja wówczas wyglądała mniej więcej tak, że:

– trochę było odłożone na ślub, ale nie za wiele i do odłożenia było wciąż sporo przed nami;

– trochę było odłożone na wkład własny na dom, jednak wyglądało to nawet jeszcze gorzej, niż w przypadku budżetu śubego;

– jeszcze więcej było do uregulowania (raty, karty kredytowe, bieżące rachunki etc.).

Nie przedstawiało się to za fajnie. Trzeba powiedzieć sobie prawdę w oczy, że obudziłam się z ręką w nocniku i z wielkim postanowieniem poprawy, że tak dalej być nie może. Trzeba było coś z tym zrobić. I nie ma co za długo czekać, bo samo się nie naprawi. Poza tym zarządzanie i planowanie budżetu, a co za tym idzie – oszczędności to gra zespołowa. I jeżeli chcemy coś w tym kierunku zdziałać, musimy porozmawiać z mężem, partnerem, dziećmi. Trzeba wspólnie obrać cel i plan działania i tego się trzymać. Inaczej się nie da. Nie ma się też co obwiniać, kłócić się, ani wytykać sobie, kto co ile i kiedy. Trzeba rozmawiać na spokojnie, bo to nie są zawsze przyjemne rozmowy. Szczególnie w przypadkach, kiedy zadłużenie jest duże, a na przykład jedna strona nie ma pracy lub stabilnych dochodów. Albo kiedy jedna strona nie chce współpracować, bo nie dostrzega problemu. Ale komunikacja musi być, inaczej nie da się rozwiązać problemów, które zaistniały już w naszym gniazdku.

W naszym przypadku jest o tyle dobrze, że my się nigdy o pieniądze nie kłóciliśmy, ani sobie nie wbijaliśmy szpili z tym temacie, więc w naszym przypadku taka rozmowa przebiegła sprawnie i gładko. Do tego oboje mamy prace i stałe dochody, które można przewidzieć i rozplanować. To już jest bardzo dużo! Nawet powiedziałabym, że jest to pierwszy punkt wyjścia!

Zaczęłam czytać różnego rodzaju artykuły o planowaniu wydatków i domowego budżetu. O reperowaniu dziur budżetowych, oszczędzaniu, inwestowaniu, zabezpieczaniu się w razie różnych wypadków losowych lub okolicznościowych. Zaczęłam myśleć i analizować, co sprawdziłoby się w naszym wypadku najlepiej. Zdecydowałam się wtedy na proste planowanie comiesięcznego budżetu oraz plan spłat i redukcji rat, kart kredytowych i innych temu podobnych. Chyba najwięcej czasu oraz merytorycznych wskazówek wyciągnęłam z lektury bloga JAK OSZCZĘDZAĆ PIENIĄDZE. Jeżeli jeszcze nie znasz tego miejsca, koniecznie tam zajrzyj.

Z resztą takie rozwiązanie stosuję do dzisiaj. Jak to wygląda w praktyce?

 

  1. PLANOWANIE PROSTEGO BUDŻETU DOMOWEGO NA MIESIĄC:

Jeżeli mamy stałe przychody, wiemy jaką kwotą dysponujemy i możemy zaplanować konkretny plan działania. Mi najlepiej się planuje w skali miesięcznej i tak też wyglądają nasz budżet plan. Jeżeli wpływy są nieregularne, trzeba działać bardzo ostrożnie. Tak więc, pod koniec miesiąca wzięłam kartkę i długopis, zapisałam ile mamy pieniędzy do dyspozycji. Narysowałam prostą tabelkę, w której zapisałam chronologicznie daty oraz konieczne wydatki na najbliższy miesiąc (czyli kiedy trzeba płacić konkretne zobowowiązania, rachunki i w jakiej kwocie, kiedy schodzą opłaty z konta, ubezpieczenia i wszystkie inne stałe wydatki, których się mogę spodziewać w najbliższym miesiącu).

Kolorowym flamastrem / cienkopisem stawiam kropkę przy wydatku, na który mam zapewnione fundusze. Wówczas wiem, że nie muszę się martwić, że fundusze na ten cel mam zagwarantowane na koncie. Regularnie sprawdzam konto i odhaczam płatności, które zostały zapłacone.

Ponadto zapisuję dodatkowe wydatki jednorazowe, które muszę uwzględnić w danym miesiącu – np. prezent urodzinowy, szczepienie Ocznika itp.

Następnie liczę, jaka kwota zostaje na tzw. ‘życie’, czyli wydatki typu jedzenie, samochód, chemia gospodarcza, kosmetyki, produkty pierwszej potrzeby, inne itp. Moje wyliczenia nie uwzględniają kwoty dostępnego debetu, ponieważ staram się, abyśmy go niepotrzebnie nie używali. Do każdej kategorii typu ‘życie’ przypisuję założoną kwotę, w której planuję się zmieścić z wydatkami w danym miesiącu. Takie rozwiązanie podpatrzyłam w comiesięcznych podsumowaniach finansowych Oszczędnickiej – bardzo mi się spodobało, i póki co równie dobrze się to sprawdza u nas.

Staram się zapisywać wszystkie wydatki, aby mieć realny obraz tego, gdzie oraz w jaki sposób wydajemy nasze pieniądze.

Wszystkie dodatkowe wpływy do domowego budżetu przeznaczam na stopniową spłatę karty kredytowej oraz na regularne odkładanie na wydatki specjalnie, np. urlopy, wyjazdy, wydatki okolicznościowe.

Skąd pozyskać dodatkowe środki? Czyli jak wybrnąć z podstawowych zobowiązań nie zadłużając się niepotrzebnie?

  • SPRZEDAŻ NIEPOTRZEBNYCH RZECZY

Kilka lat temu, moim dużym wybawieniem było sprzątanie. Sprzątałam, robiłam selekcję i sprzedawałam niepotrzebne rzeczy na eBay. Dzięki temu, kilkakrotnie udało mi się poratować domowy budżet o około £100- 150 w skali miesiąca, przy okazji zyskując miejsce w domu. Sprzedaję zazwyczaj przedmioty typu książki, niepotrzebne / nietrafione kosmetyki, rzeczy do domu. Mam tego typu rzeczy coraz mniej, ponieważ regularnie robię czystkę. Na chwilę obecną muszę zrobić porządki w swoich książkach i wystawić część z nich na sprzedaż. Pozbywać rzeczy można się na wiele różnych sposobów – eBay, Allegro, Gumtree czy inne portale ogłoszeniowo – aukcyjne. Uwierzcie mi, że grosz do grosza i czasami z tego wszystkiego uzbierać się może całkiem pokaźna suma.

  • DODATKOWA PRACA / NADGODZINY

Regularnie pracuję dodatkowo w swoim czasie wolnym, co również przynosi do domowego budżetu całkiem niezłą sumę. Co prawda, cierpni na tym mój czas wolny, ale sumiennie dążę do pozbycia się zadłużenia (nie uwzględniam tutaj kredytu na mieszkanie). Chcę jak najszybciej spłacić wszystkie swoje nadprogramowe zobowiązania, aby móc pracować mniej i spędzać czas wolny w inny sposób, niż pracując.

  • ANALIZA WYDATKÓW ORAZ ROZŁOŻENIE ICH W CZASIE

Warto też przeanalizować swoje zakupy – jedzenie, chemia, kosmetyki, ubrania, środki codziennego użytku i w momencie wyjątkowo napiętej sytuacji finansowej zrezygnować lub odłożyć w czasie wydatki, które nie są konieczne. A być może kupujesz za dużo produktów spożywczych i sporo z nich regularnie ląduje w koszu? Albo codziennie w drodze do pracy popijasz cieplutką kawę ze spienionym mlekiem i przez palce ucieka Ci w miesiącu kilka dyszek? Lub dla zabicia czasu buszujesz po sklepach co regularnie przynosisz do domu nową bluzkę / pomadkę / kolejny lakier do paznokci? Kompulsywne zakupy tłumaczysz sobie promocą lub poprawą samopoczucia, ale sumując takie niepotrzebne wydatki, może uzbierać się na nie całkiem spora kwota.

Jeżeli wiesz, że czeka Cię jakiś większy wydatek, zacznij zbierać na niego pieniądze z wyprzedzeniem. Uwierz mi, że odkładając niewielką kwotę przez kilka miesięcy, praktycznie tego nie odczujesz. A wydając na raz większą kwotę, możesz łatwo nadszarpnąć swój domowy budżet i znów powiększyć spiralę zadłużenia.

 

  1. JAK ZAPANOWAĆ NAD ZADŁUŻENIEM, RATAMI NA KARCIE KREDYTOWEJ I INNYMI ZOBOWIĄZANIAMI FINANSOWYMI?

Poza tabelką wydatków, warto stworzyć listę wszystkich rat i spłat, w kolejności od tych, których zostało już najmniej. Dzięki temu wiem, że np. w tym miesiącu płacę ostatnią ratę za powiedzmy telewizor, więc w kolejnym miesiącu mogę wykorzystać tą kwotę, którą płaciłam za telewizor i nadpłacić coś innego. Zasada ta ma po prostu na celu, aby jak najszybciej zamknąć listę niepotrzebnych zobowiązań czy też pożyczek. Wychodzimy na prostą krok po kroku, a szybciej jesteśmy w stanie pozbyć się zobowiązań, które są mniejsze. Dodatkowo zyskujemy coraz większy spokój psychiczny wiedząc, że mamy malejące zadłużenie i coraz mniej finansowych zobowiązań. Pozbycie się jakiegoś kredytu lub rat jest bardzo budujące i motywuje do działania na przyszłość.

 

  1. JAK NA CO DZIEŃ WYDAWAĆ ROZSĄDNIEJ I MNIEJ?

Jakiś czas temu pisałam Ci o zakupach z dostawą do domu: MINIMALIZM W PRAKTYCE – PRZESTAŁAM CHODZIĆ DO SKLEPU. Przez dłuższy czas taka forma robienia zakupów świetnie się w naszym gospodarstwie sprawdzała. Czasami zdarzało się, że dokupowalismy pojedyncze produkty. Jednak od jakiegoś czasu staram się spędzać aktywnie swoja przerwę w pracy, więc w tym czasie robię sobie spacer do sklepu, aby kupić świeże pieczywo, owoce i warzywa oraz inne produkty, które zjadamy na bieżąco. W związku z tym, że robię drobne zakupy na bieżąco, zrezygnowałam z regularnych zakupów mobilnych, które dotychczas praktykowałam. Zamówienie mobilne robię teraz raz w miesiącu i wówczas kupuję produkty ciężkie i / lub w większej ilości, aby starczyły na cały miesiąc (np. większa butelka płynu do płukania / prania, kilka butelek wody gazowanej, karton piwa, duże opakowanie papieru toaletowego, chemię gospodarczą). Obopólnie z mężem podjęliśmy decyzję, że nie używamy kart kredytowych przy codziennych zakupach. Ba, nawet nie nosimy ich przy sobie. Wszystkie możliwe zakupy robimy za gotówkę lub płacąc kartą debetową.

Kiedyś decydowaliśmy się na operowanie tylko gotówką, nie używając w ogóle kart debetowych, ponieważ w taki sposób było mi o wiele łatwiej kontrolować wydatki. Wypłacałam z bankomatu ustaloną w punkcie 2. kwotę przeznaczoną na ‚życie’ i tego się trzymałam. Myślę, że jest to dobra opcja dla osób które dopiero uczą się prowadzenia domowego budżetu oraz oszczędzania pieniędzy. Dlaczego wydajemy mniej płacąc gotówką? Po pierwsze daje nam to lepszą kontrolę i świadomość ile możemy wydać i ile zostaje. Po drugie nasz mózg ma zupełnie inne podejście do płatności kartą, a do płatności gotówką. Prawdziwych pieniędzy nie wydaje się taką lekką ręką, jaką wciskamy pin i enter.

Z czasem nauczyłam się kontrolować wydatki na nad nimi panować. Wiem, ile mamy do rozdysponowania w danej kategorii, potrafię się trzymać założonego planu. Ustalając domowy budżet nie przeginam ani w stronę rozrzutnego wydawania, ani w kierunku skąpstwa. Myślę, że w końcu nasze wydatki są coraz bardziej rozsądne. Zrezygnowałam więc ze stricte gotówkowego systemu (nie lubię nosić przy sobie pieniędzy), więc posługuję się zazwyczaj tylko kartą płatniczą.

WSZYSTKIE! zakupy zaczęłam robić z listą. Najpierw kupuję to, co jest na liście. Jeżeli przypomni mi się coś jeszcze lub najdzie mnie ochota na jakiś dodatkowy zakup – dwa razy zastanawiam się, czy po zakupie koniecznych rzeczy mogę sobie pozwolić na coś dodatkowego. Staram się również przemyśleć, czy rzeczywiście jest to zakup konieczny i potrzebny.

Listy zakupowe robię w wyprzedzeniem – sprawdzam, a właściwie to wiem, co się kończy i co trzeba będzie niebawem kupić.

Poza tym mam orientację, które produkty w jakim sklepie najbardziej opłaca się kupić. Jeżeli nie jestem pewna – wchodzę na strony internetowe i sprawdzam promocję, porównuję ceny. Dzięki zaplanowanym zakupom, czyli co, gdzie i za ile, jestem w stanie zaoszczędzić. Ponadto w miarę możliwości i kiedy to konieczne, korzystam z kuponów i punktów zniżkowych (oczywiście o ile jest taka potrzeba, nie tylko dla samej zasady ‚mam kupon, muszę go zużyć’).

hajs2

Tak właśnie wygląda obecnie nasze planowanie budżetu. Odpukać, ale idzie nam całkiem nieźle i oboje jesteśmy z siebie dumni. Plan się sprawdza w 100% i zamierzamy się tego trzymać. Nawet, jeżeli pozbędziemy się wszystkich, lub większości zobowiązań, mamy w planach dalsze planowanie budżetu. Zbyt wiele pieniędzy uciekło nam przez palce, aby trwonić ciężko zarobiony hajs. Nikomu się przecież nie uśmiecha pracować po 12 godzin przez 6 czy 7 dni w tygodniu, aby podołać zadłużeniu…

Kryzys finansowy kilka lat temu dał nam do myślenia, nauczył nas wybierania tego co rzeczywiście jest potrzebne, bardzo racjonalnego podejścia do zakupów. Jeżeli chodzi o dobra materialne – mamy wszystko, albo nawet i więcej, niż potrzeba. Więc więcej nie trzeba.

Szanujcie swoje pieniądze, a tym bardziej ciężką pracę, którą wkładacie w to, aby te pieniądze były. Przez swoje własne bezmyślne podejście pracuję na 2 etaty przez 6 lub zazwyczaj 7 dni w tygodniu, chodzę niewyspana, mam cienie pod oczami i brak humoru, poza tym nie mam czasu dla siebie, narzekam, jestem śpiąca i notorycznie zmęczona. Zazdroszczę tym, którzy idą 5 razy w tygodniu na 7-8 godzin dziennie do pracy, kończą robotę i mają wszystko gdzieś. Gorzka kara za własną głupotę, ale mam nadzieję, że niebawem sytuacja zmieni się na lepsze.

Jeżeli interesują Cię wpisy o planowaniu domowego budżetu oraz inne, powiązane o tematyce finansowej – koniecznie daj znać. Nie wykluczam, że może to zaaowocować nową serią wpisów na blogu.

Wbrew pozorom do życia nie potrzebujemy aż tak wiele. A przy okazji nie widzę przeciwwskazań, żeby hajs się zgadzał 🙂

 

Reklamy

2 thoughts on “CO ZROBIĆ, ŻEBY HAJS SIĘ ZGADZAŁ?

  1. Olga Krysiak pisze:

    Dokładnie taki sam wpis miałam zaplanowany na kolejny rok, ale przygotowałaś to wszystko tak dobrze i merytorycznie, że nie wiem czy jest taki sens 🙂 Genialne rady, które same wcielam w życie od jakiegoś czasu. Momentami jest mi wstyd za siebie, że tak późno zaczęłam oszczędzać, ale jak to mówia… lepiej późno niż wcale 🙂 Brawo za ten wpis!

    Polubione przez 1 osoba

  2. BogusiaM pisze:

    WoW! Tak dobrze merytorycznie przygotowanego postu dawno nie widziałam!
    Masa praktycznych wskazówek, dla osób chcących ogarnąć swoje finanse.
    Ja nie spisuję, aż tak skrupulatnie, nie planuję. Ale wiem ile mogę na co wydać,
    w tym miesiącu robię eksperyment czy się zmieszczę z jedzeniem w 1000 zł, bo wiem,
    że nico ceny produktów spożywczych podrożały. Nie chce mi się też wyliczać co do zł,
    ale jak się zmieścimy w 1000 zł, to będę zadowolona i będę spać dalej spokojnie.
    Większe zakupy zawsze planuję z wyprzedzeniem.
    Chciałabym też odłożyć większą sumę na cel, którego na razie nie zdradzam, by nie zapeszać.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s