CO Z TYMI PARABENAMI?

Parabeny są okrutne, złe, rakotwórcze i znajdując się w kosmetykach robią wszystkim wielką krzywdę. Reklamy w gazetach, internecie, telewizji, slogany bijące z opakowań produktów krzyczące ‚paraben free’ lub po polsku ‚bez parabenów’ są wszędzie. Ludzie łykają nagonkę, słuchają znajomych, czytają internety i omijają parabeny szerokim łukiem, często (niestety!) nie wiedząc, czym parabeny w rzeczywistości są…. Parabeny to nic innego, jak świetne konserwanty! Wierz mi na słowo, że już minimalna ilość tychże wystarczy, aby słoiczek ulubionego kremu do twarzy, serum, toniku, żelu czy balsamu po tygodniu nie skisł na półce Twojej łazienki, ale mało tego, aby jeszcze spełniał standardy Unii Europejskiej.

Normy UE nakazują:

  • zdolność przechowywanie nieotwartych kosmetyków DO 36 miesięcy;
  • oraz okres przydatności DO 12 miesięcy kosmetyku otwartego.

Warto mieć na uwadze, że parabeny sporadycznie powodują podrażnienia, a co bardzo ważne – nie wchodzą w reakcje ze składnikami aktywnymi kosmetyków, więc nie mają żadnego wpływu na skuteczność czy działanie produktu.

parabeny.jpg

Skąd więc się wzięła negatywna nagonka na parabeny?

W 1998 roku opublikowano wyniki badań laboratoryjnych przeprowadzonych na szczurach, które pokazały, że niektóre parabeny (w tym butylparaben oraz methylparaben) wykazują znikome właściwości estrogenopodobne. Następnie pojawiły się przypuszczenia, że mogą one mieć wpływ na receptory tkanek wrażliwych na hormony, a zatem prowokować rozwój nowotworów zależnych od hormonów (na przykład niektóre typy nowotworów piersi).

Po dwóch latach, w 2000 roku, pojawiły się wyniki badań 20 wzorców tkanek nowotworowych piersi, których szczegółowa analiza potwierdziła obecność parabenów. Nie podano źródła pochodzenia parabenów w badanych tkankach. Pojawiły się za to przypuszczenia, że parabeny pochodzące z dezodorantów były główną przyczyną powstania nowotworów. Nie przytoczono żadnych argumentów ani dowodów na poprawność tej tezy oraz badań… Ponadto, z niewiadomych przyczyn nie zachowały się ani dane badań, ani szkła z wzorcami. Zachowała się jedynie niczym nie podparta opinia, że parabeny są rakotwórcze, więc od tego momentu kosmetycznym światem zawładnęła anty-parabenowa paranoja. Praktycznie w tym samym czasie rozpoczęły się kolejne badania tkanek zaatakowanych przez raka piersi, bo przecież 20 przykładów nie stanowi niezbitego dowodu na słuszność postawionej hipotezy. Aby naukowy eksperyment nabrał nabrał mocy badania naukowego, należy zbadać minimum 100 przypadków w standaryzowanych warunkach. Amerykańskie Towarzystwo Onkologiczne, Agencja Żywności i Leków (FDA) oraz Skandynawski Związek Chemii Kosmetycznej podjął się wielu tego typu badań, zachowując zasady, kontrole czy też farmaceutyczne normy. Efektem owych badań był opublikowany w 2008 roku raport sporządzony na podstawie analizy ponad tysiąca niezależnych badań i obserwacji. Wszystkie wyniki potwierdziły parabeny jako bezpieczne substancje przemysłu kosmetycznego. Na marginesie dodając, wspomniane badania wyjaśniły, że potencjalna aktywność hormonalna parabenów jest ponad 100 000 razy mniejsza niż hormonów ludzkich. Następnie potwierdzono, że parabeny, trafiając do organizmu nie ulegają żadnym transformacjom, więc nie są w stanie przedostać się do receptorów. Nawet jeżeli im się to uda (minimalny odsetek), wówczas przestają już być estrogenopodobne. Czyli nie istnieje nawet teoretyczne prawdopodobieństwo, aby parabeny znalazły się w chorych tkankach piersiowych o ile nie zostały tam celowo wstrzyknięte.

Niestety, ale medialna nagonka na parabeny żyła własnym życiem, prasa kobieca serwowała informacje na temat tego, że dezodoranty z parabenami powodują raka piersi, a szampony powodują raka mózgu! Nikt nie zadał sobie trudu, aby dowiedzieć się, że parabeny znajdują się nie tylko w szamponach, ale także w produktach spożywczych, między innymi w soi, fasoli, marchewce, truskawkach, zielonej herbacie.

Mało kto wie, że wszystkie restrykcje w kwestii parabenów oparto na błędnym badaniu o niepotwierdzonych wynikach. Jedyna dotychczas udokumentowana szkodliwość parabenów sprowadza się do ewentualnego lekkiego podrażnienia delikatnej skóry jeżeli stężenie w składzie kosmetyku przekracza 1%. Powszechnie stosowane stężenia parabenów w większości dostępnych na rynku produktach wahają się między 0,4 – 0,8%. Pomimo tego, Francja w 2014 kategorycznie zakazała stosowania w produktach kosmetycznych niektórych rodzajów parabenów. Pradoks polega na tym, że zakaz nie dotyczy rynku farmaceutycznego oraz produkcji leków, w tym składu leków powszechnie przyjmowanych stale.

Utarte przekonanie o ogromnej szkodliwości parabenów zaowocowało liniami kosmetyków typu ‚paraben free’. Prodcentom tego typu produktów bardzo opłaca się wspierać mit szkodliwości parabenów. Jeszcze bardziej opłacalny jest biznes konserwantów stanowiących alternatywę dla parabenów, ponieważ taki produkt sam z siebie jest droższy. Czy aby jednak lepszy? Niestety, ale konserwanty alternatywne nie są przebadane tak dobrze, jak parabeny. Wiele tego typu substancji pojawiało się na rynku całkiem niedawno, po wprowadzeniu zakazu testowania na zwierzętach. Potwierdzenie ich bezpieczeństwa przeprowadzono więc na badaniach typu in vivo. Ponadto, nie da się określić, czy stabilizują one kosmetyk na wymagane przez UE 36 miesięcy. Zdarzały się już sytuacje, że kosmetyki z nowymi konserwantami traciły stabilność po półtora roku lub krócej i musiały zostać wycofane z rynku. Warto mieć na uwadze, że aby zapewnić odpowiednio długi czas przechowywania kosmetyku, stężenie nowoczesnych musi być zazwyczaj o wiele wyższe, niż stężenie parabenów (1 – 2% nowych konserwantów stanowi równowartość 0,2% parabenów). Aby było jeszcze ciekawiej, kosmetyki niezawierające parabenów, o wiele częściej powodują występowanie różnych reakcji alergicznych.

Nie ulega jednak wątpliwości, że produkty wolne od parabenów oraz produkty alternatywne dla parabenów okazały się marketingowym strzałem w dziesiątkę i przyniosły kolosalne dochody. Powszechnie panujący anty-parabenowy trend przyczynił się również do podrożenia kosmetyków i nie zapowiada się na to, aby tego typu linie kosmetyczne obniżyły ceny produktów. Mit szkodliwości parabenów nabrał kolosalnych rozmiarów, ale fakty oraz badania czarno na białym pokazują, że nie taki diabeł straszny.

Unikasz parabenów w kosmetykach, które stosujesz na co dzień? A może nie dałaś się ponieść fali, zachowałaś zdrowy rozsądek i wcale nie obraziłaś się na parabeny? Koniecznie daj znać, jakie jest Twoje stanowisko w tej kwestii. Jestem ciekawa Twojej opinii.

 

Reklamy

11 thoughts on “CO Z TYMI PARABENAMI?

  1. Świat Toli pisze:

    Szczerze, to nie zastanawiałam się nad składami kosmetyków, które kupuję. Muszę zwrócić uwagę na składy. Takie wpisy są bardzo przydatne.

    Lubię to

  2. Ja Zwykła Matkaa pisze:

    Pierwszy raz słyszę że jest nagonka na parabeny, no cóż chyba o innych tematach rozmawiam ;). Jest tak szeroki wybór w kosmetykach, że każdy znajdzie coś dla siebie 🙂

    Lubię to

  3. blotowlosa pisze:

    Nie kupuję kosmetyków z parapenami, a to z jednego powodu > korzystam jedynie z kosmetyków naturalnych. Istnieje wiele naturalnych konserwantów, któe można wykorzystać zamiast syntetycznych parabenów. Ja nie potrzebuję kremu który będzie stał 36 miesięcy na półce w sklepie, wolę taki który ktoś ukręci świeżo dla mnie i wytrzyma 3 miesiące na mojej półce. Nie kupuję też komercyjnych kosemtyków drogeriowych ze względu na ich „puste” składy. Każdy ma jednak wolność wyboru jakie mazidła nakłada na siebie, podobnie jest z jedzeniem, przetworzone żarcie albo przygotowane w domu ze składników których pochodzenie znamy.

    Lubię to

    • Żona Luksusowa pisze:

      Kazdy ma wybor – tyle jest dostepnych produktow na rynku, ze kazdy znajdzie cos dla siebie. Kosmetyki naturalne rowniez zawieraja parabeny i / lub inne substancje konserwujace. Celem mojego wpisu bylo pokazanie, ze parabeny nie sa zle, tak, jak postrzega je dosc spora grupa osob.

      Lubię to

  4. Maciej Wojtas pisze:

    Podoba mi się takie zdroworozsadkowe podejście do tematu + wyliczenie konkretnych argumentów. Swoją drogą, walczymy z parabenami, gdy z rur wydechowych aut z silnikami diesla wydobywają się tony naprawdę rakotwórczych cząstek…

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s