URLOPOWA KOSMETYCZKA – WYJAZD NA KRETĘ 2017

Całkiem niedawno wróciłam z pierwszego w tym roku urlopowego wyjazdu. Mimo, że kilka mniejszych podróży w 2017 roku jest już za mną, to przełom maja oraz czerwca jest zawsze świetną okazją na wakacje z prawdziwego zdarzenia z okazji rocznicy ślubu. Wraz z M. co roku starannie pielęgnujemy tą tradycję i wiem, że jeszcze wiele wspaniałych wycieczek do wyjątkowych miejsc jest przed nami w tym właśnie terminie.

Na początku muszę zaznaczyć, że kiedyś zarówno pakowanie walizki, jak i szykowanie wyjazdowej kosmetyczki było dla mnie nieprzyjemną koniecznością. Nigdy nie byłam pewna, co ze sobą zabrać, z czego zrezygnować, co na pewno się przyda. Czarną magia były dla mnie odlewki czy miniatury typu travel size, a rolowanie oraz inne sprytne sztuczki pakowania ubrań w ogóle dla mnie nie istniały. W całokształcie pakowanie za każdym razem kończyło się nadprogramowym bagażem, pękającą w szwach walizką, stosem nieodpowiednich lub niepasujących do siebie ubrań oraz sporą ilością niepotrzebnych kosmetyków (mam tu na myśli głównie ogromny arsenał kolorówki, którą od lat na urlopie najczęściej ograniczam do minimum).

Odkąd jednak zainteresowałam się ideą minimalizmu, przeczytałam kilka mądrych poradników (i nie tylko), z których udało mi się wyłapać przydatne oraz przede wszystkim praktyczne rozwiązania. Ponadto, poznałam również bardzo dobrze potrzeby mojej skóry oraz wypracowałam schemat pielęgnacji, który najbardziej mi służy. Nauczyłam się także podróżować tylko z bagażem podręcznym, co jednoznacznie wiąże się z zabraniem wyłącznie niezbędnych rzeczy.

18698323_1740984629261499_7184727735393601381_n

Szykując się do naszego rocznicowego wyjazdu na Kretę, wraz z M. mięliśmy do dyspozycji dwa duże bagaże samolotowe. Jest to rozwiązanie, które zdecydowanie redukuje problem podróżnej kosmetyczki, a także pakowania jako takiego. Nie chciałam jednak szaleć z ilością pakowanych kosmetyków, a urlopowe zakupy w tej kategorii ograniczyłam jedynie do nabycia preparatu do ciała z filtrem przeciwsłonecznym. Resztę wyjazdowej kosmetyczki skompletowałam z kilku próbek (na wyjazdy zawsze trzymam przydatne próbki kosmetyków takich jak szampon, żel pod prysznic czy sprawdzony krem), miniatur dołączonych do zakupów, a resztę stanowiły produkty pełnowymiarowe, które zabrałam z własnej łazienki, ale będące mocno na wykończeniu.

 

PRODUKTY DO PIELĘGNACJI TWARZY

Być może już wiesz, że jestem zagorzała zwolenniczką wieloetapowej pielęgnacji twarzy. Krótkie wyjazdy to dobra okazja, aby delikatnie zredukować ilość używanych kosmetyków, chociażby ze względu na ograniczenia bagażowe. Nie zrozum mnie źle – nie mam tutaj na myśli urlopu od jakiejkolwiek pielęgnacji, ponieważ uważam, że o skórę należy pieczołowicie dbać przez cały czas. Na okres podroży staram się jednak wybierać kosmetyki na tyle uniwersalne, których nie muszę rozdzielać na pielęgnację poranną oraz wieczorną.

kreta-kosm1.jpg

Do oczyszczania skóry twarzy wybrałam łagodny normalizujący preparat Trilogy z różanym ekstraktem. Jest to produkt o żelowej, bardzo delikatnej konsystencji (nie pieni się), o pięknym zapachu, który nie wysusza, ani nie powoduje uczucia ściągnięcia.

Rolę toniku oraz preparatu do ewentualnego demakijażu (z kosmetyków kolorowych zabrałam ze sobą jedynie maskarę oraz czarna kredkę do oczu) świetnie spełnił kultowy płyn micelarny Caudalie. Jest to produkt, który zbiera same pozytywne opinie – mi również przypadł do gustu. Łagodny (nawet dla okolicy oczu), jednocześnie skuteczny.

Kosmetyk, który używałam do pielęgnacji okolic oczu, zarówno rano, jak i wieczorem, to chłodzący żel Origins. Kulkowy aplikator pozwalał na szybka i sprawna aplikacje w postaci delikatnego masażu. Ja się można domyślać, formula jest bardzo lekka, szybko się wchłania oraz idealnie nadaje się pod makijaż.

Kultowe serum nawilżające Hydraluron używałam według zaleceń producenta, czyli aplikowałam je na oczyszczoną, osuszoną skórę przed nałożeniem kremu nawilżającego. Hydraluron udało mi się kupić jakiś czas temu w bardzo promocyjnej cenie, jednak mimo wszystko nie rozumiem jego fenomenu. W moim odczuciu to serum nie wykazywało żadnego działania, wiec nie polecam.

Różany krem Bielenda stosowałam zarówno rano, jak i wieczorem. Konsystencja kremu jest żelowa, lekka, idealna do stosowania w wyższych temperaturach. Krem szybko się wchłania, łagodzi podrażnioną słońcem skórę twarzy oraz dekoltu. Podsumowując jest to bardzo doby krem, łatwo dostępny, w niewygórowanej cenie, a przyjemny zapach oraz różowy kolor są dodatkowo bardzo miłym dodatkiem, które cieszą kobietę.

kreta-kosm2.jpg

Ostatnim krokiem mojej porannej urlopowej pielęgnacji było spryskanie skóry twarzy filtrem Bioderma. Według mnie nawilżająca mgiełka to rewelacyjna forma dla tego typu kosmetyków. Aplikacja jest dziecinnie prosta, opakowanie niewielkie i poręczne – dzięki temu można go mieć cały czas przy sobie i aplikować ponownie w ciągu dnia, jeżeli jest taka potrzeba. Mam jednak zastrzeżenia do atomizera, który bardzo szybko się połamał i znaczna cześć produktu rozlała się w kosmetyczce.

Dodatkowe produkty do pielęgnacji twarzy, jakie ze sobą zabrałam to dwie odżywczo-nawilżające maseczki w płachcie oraz trzy pary płatków pod oczy.

 

PRODUKTY DO PIELĘGNACJI CIAŁA ORAZ HIGIENY OSOBISTEJ

Codziennie balsamowanie ciała to jeden z moich ulubionych rytuałów. Nie wyobrażam sobie, aby z tego rezygnować podczas urlopu, wiec balsam lub masło do ciała zawsze znajdzie miejsce w mojej walizce. Skóra narażona na promieniowanie słoneczne, słoną wodę czy wiatr wymaga odpowiedniej dawki nawilżenia. Na Krecie z pomocą przyszło mi treściwe masełko do ciała Bliss o świeżym, grejpfrutowym zapachu. Wiedziałam, ze Grecja obfituje we wspaniale, naturalne kosmetyki bazujące na oliwie oraz innych olejach, dlatego szybko zaopatrzyłam się w pełnowymiarowe oliwne masło o zapachu zielonej herbaty. Na plaży regularnie sięgałam po spray ochronny z filtrem 30.

Szykując się do wyjścia na wieczorna kolacje z przyjemnością wmasowywałam w cale ciało balsam rozświetlająco-brązujący Dove, który pięknie podbijał oraz wyrównywał pierwsza opaleniznę. Miniaturowy żel pod prysznic Korres był wisienka na torcie w mojej greckiej łazience. Poza tym miałam ze sobą oczywiście antyperspirant oraz mini wersję kremu do rąk.

Moja pielęgnacja włosów na urlopie ogranicza się przede wszystkim do mycia (zabrałam próbki-saszetki na każdy dzień) oraz nałożenia odżywki (końcówka pełnowymiarowego opakowania). Obowiązkowo mam zawsze przy sobie kompaktowa szczotkę TT oraz gumkę do włosów lub klasyczną spinkę.

Dodatkowe produkty, które zabrałam na wyjazd to flakon z końcówką perfum, które mi się skończyły w idealnym momencie (dzień przed powrotem) oraz minimalna ilość kolorówki w postaci maskary do rzęs, czarnej kredki do oczu oraz kolorowego pielęgnacyjnego balsamu do ust z filtrem.

kreta-kosm3.jpg

Jak można łatwo zauważyć, moja wyjazdowa rutyna bazowała na nieco uproszczonej pielęgnacji, niż ta stosowana na co dzień. Większość zabranych przeze mnie kosmetyków, to sprawdzone pozycje. Testowanie kosmetycznych nowości podczas odległych wyjazdów nie jest zbyt dobrym pomysłem. Moim celem było również niekupowanie niczego nowego pod katem podroży, a raczej wykończenie możliwie największej ilości zabranych kosmetyków.

Reklamy

5 thoughts on “URLOPOWA KOSMETYCZKA – WYJAZD NA KRETĘ 2017

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s