2017 – kosmetyczny antyzakupowy eksperyment

Kiedy w ubiegłym roku z wypiekami na policzkach czytałam ‚Mniej’ autorstwa Marty Sapały (moja recenzja książki tu -> Książka MNIEJ) w głowie kłębiły mi się setki myśli. Lektura daje do myślenia. Jestem przekonana, że przyzna to każdy, kto przeczytał ten reportaż. Jednym z pierwszych pytań, które nasuwa się na myśl już w trakcie czytania, to przede wszystkim pytanie do samej siebie: ‚Czy udałoby mi się coś podobnego wprowadzić w życie, a przede wszystkim wytrwać w antykonsumpcyjnym postanowieniu?’.

Niecały miesiąc temu zmieniłam adres zamieszkania. Dokładnie miesiąc temu musiałam wziąć na klatę cały swój dobytek i zrobić selekcję. To właśnie wtedy namacalnie uświadomiłam sobie ile mam i na jak dobrym poziomie jest mi dane żyć. Mam ciepło, dach nad głową, lodówkę pełną zdrowej zieleniny i odżywczego jedzenia, mam ubrania na każdą porę roku, mam ładne rzeczy do domu, sprzęt pozwalający na edukację i rozrywkę, mam dostęp do bieżącej wody, ba! w swoim domu mam nawet dwie łazienki (mniejszą, z prysznicem w sypialni oraz rodzinną z wanną) oraz mam sporo kosmetyków. I na tym ostatnim mam zamiar się skupić w 2017 roku. W poprzednim wpisie wyłożyłam Ci na tacy kosmetyczne wydatki (Roczne wydatki na kosmetyki blogerki kosmetycznej) i przyznałam sama przed sobą, że ta kwota mogłaby być znacznie niższa.

Mam wystarczającą ilość kosmetyków, aby zaspokoić wszystkie potrzeby i kaprysy swojej skóry. Mam nawet nieco ponad wystarczająco. Chociaż już dawno temu wyleczyłam się z robienia zapasów, to rok 2016 był obfity w kosmetyczne dary losu. Swego czasu też namiętnie robiłam zakupy według zasady +1 (lub nawet +2). Co prawda, dotyczyło to przede wszystkim kosmetyków pierwszej potrzeby typu żel pod prysznic, szampon, antyperspirant czy balsam do ciała. Na wiele możliwych okazji prezentem były właśnie kosmetyki lub zestawy kosmetyków. Niektóre kosmetyki są pozostałościami współprac blogowych z czasów pisania poprzedniego bloga. Często dostaję również próbki oraz podróżne miniatury kosmetyków. Poza tym Agata, właścicielka sklepu internetowego eKosmeyki również regularnie dba o to, abym miała się czym dopieszczać.

SONY DSC

W związku z tym, mam mały antyzakupowy plan na rok 2017. Jest to bardziej eksperyment, ponieważ wychodzę z założenia, że nic na siłę.

Przez kolejne 12 miesięcy postaram się przede wszystkim:

  • Robić przemyślane zakupy – nie kupować kosmetyków, które nie są mi potrzebne, a kolejny kosmetyk kupować tylko wtedy, kiedy dany się skończył lub prawie sięga dna (np. robiąc zakupy w sklepach internetowych). Nie kupuję nic ponad stan, nic na zapas. Cieszę się i używam to, co już mam.
  • Używam próbki oraz miniaturowe wersje, które już mam – podczas zakupów internetowych oraz stacjonarnych na nieco droższych stanowiskach, zawsze otrzymuję próbki. Mam ich, w moim własnym mniemaniu, dość sporo. Zazwyczaj trzymałam próbki na wyjazdy oraz urlop. Nie jest to jednak aż tak dobra praktyka – zmiana klimatu / otoczenia / warunków oraz kosmetyków nie wróży nic dobrego. Wystrzegać się takiego podejścia powinny szczególnie osoby z cerą kapryśną, skłonną do podrażnień, alergii oraz trądziku i niedoskonałości. O wiele lepszym rozwiązaniem jest zabranie w podróż odlewki sprawdzonego kremu. Próbki proponuję zachować na użytek domowy, na sytuacje awaryjne [coś się skończyło / paczka nie dotarła na czas] lub na czas testowania lub poszukiwania kolejnych fajnych kosmetyków.
  • Nie kupować kosmetyków kolorowych – mój codzienny makijaż jest bardzo prosty i niezmienny od lat (pokazywałam go we wpisie Mój codzienny makijaż), więc nie potrzebuję zbyt wielu produktów, aby go wykonać. Przy zakupach perfum  lub kosmetyków w wyższej półki, niejednokrotnie otrzymałam miniaturki eyelinerów czy maskar oraz innych kosmetyków dostępnych w ofercie, więc ich ilość zdecydowanie wystarczy mi na dość długi okres czasu. Mam kilka cieni do powiek, jednak to taki kosmetyk, który chyba nigdy się nie kończy. Za kilka tygodni będę musiała kupić róż do policzków, i jest to na chwilę obecną jedyny kolorowy kosmetyk, który planuję kupić.
  • Nie kupować perfum – mam wystarczająco pokaźną kolekcję pięknych zapachów.
  • Gdzie możliwe, nie płacić kartą / gotówką – zamiast tego mam zamiar wykorzystać kupony lub zebrane dotychczas punkty odpowiadające sumie za zakupy. Dla przykładu na karcie Boot’s równowartość moich punktów wynosi już prawie £70 i można to wykorzystać, aby sfinansować zakupy na jakiekolwiek produkty do tej wartości.

W ramach kosmetycznego zakupowego detoksu nadal będę spisywać wszystkie wydatki. Aby jednak bardziej szczegółowo to monitorować, raz w miesiącu na blogu pojawi się małe podsumowanie w postaci bilansu. Wiem, że wiele czytelniczek lubi słynny Projekt Denko, więc prawdopodobnie w comiesięcznym zestawieniu, poza zakupami oraz kosmetycznymi finansami, pokażę Ci kilka wybranych, zużytych pozycji godnych uwagi.

Jeżeli masz ochotę – przyłącz się do mnie i mojego eksperymentu! We dwójkę jest zawsze raźniej.

 

Reklamy

10 thoughts on “2017 – kosmetyczny antyzakupowy eksperyment

  1. MAZGOO.PL pisze:

    W tym roku zamierzam podliczać swoej wydatki 🙂 Mocno i skrupulatnie notowac ile wydałam na kosmetyki tego roku 🙂 Mój makijaż na codzień mocno przypomina ten ze zdjęcia w bocznym pasku z bloga więc jak widać, też podstawy, zmieniam jedynie kolory ust 🙂 i chyba na tym sie muszę skupić 😉 Planuje też wysprzedać kosmetyki drogie które mam ale ich nie stosuje 🙂 Co do perfum zdecydowanie musze kupić ich trochę, w tym roku wszystkie są na wykończeniu 😦

    Lubię to

  2. aneta pisze:

    Jedno z moich postanowień na 2017 jest identyczne! Zamierzam rozszerzyć zakres na ogólne nie-kupowanie: ubrań, kosmetyków, przedmiotów codziennego użytku, a nawet jedzenia, bo przecież nie potrzeba mi zapasów na kilka miesięcy, sklepy otwarte są niemal codziennie. Moje postanowienia: http://duochrome.blogspot.nl/2017/01/postanowienia-na-2017.html, jeśli miałabyś ochotę poczytać w wolnej chwili 🙂

    Pozdrawiam 🙂

    Lubię to

    • Żona Luksusowa pisze:

      Oczywiście, że zaglądam moja droga! Muszę tylko któregoś pięknego wieczora usiąść i zostawić po sobie ślad.
      Ambitne wyzwanie, aby ograniczyć się w kilku aspektach jednocześnie – czekam więc na relacje, jak idą postanowienia i trzymam kciuki!
      :*

      Lubię to

  3. Kamila pisze:

    Mi takie antyzakupy przydałyby się przez minimum 5 lat 😀 Kosmetyków mam ogrom i często kupuję hurtowo – np. teraz mam Viankomanię i obkupiłam się w prawie wszystko plus po kilka sztuk na zapas 😉

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s