Tygodniowy wyjazd All-inclusive dla pary czy roczny zapas kosmetyków blogerki kosmetycznej?

Czy zastanawiałaś się kiedyś, jakie koszty rocznie ponosi blogerka kosmetyczna? Mam tu na myśli jedynie rachunek za same kosmetyki, bez uwzględnienia dodatkowych kosztów, jakie mogą się  wiązać z prowadzeniem bloga. Z własnego doświadczenia wiem, że prowadzenie poprzedniego bloga, gdzie dominującą tematyką były zagadnienia kosmetyczne, generowało koszty, nadprogramowe zakupy oraz niekończące się listy urodowych życzeń. Nigdy nie zarabiałam najgorzej, więc zazwyczaj swoje zachcianki realizowałam w miarę szybko, nie odmawiałam sobie, zdarzało się, że decyzje podejmowałam pochopnie i bez namysłu. Spontaniczne zakupy często kończyły się tym, że w koszyku lądowało jeszcze kilka dodatkowych, nieplanowanych produktów, bo akurat była promocja lub skusiło mnie coś, nad czym marketingowcy pracowali tygodniami w pocie czoła. Zawsze też wydawało mi się, że nie wydaję aż tak dużo na kosmetyki. Do czasu, aż postanowiłam sobie wszystko zapisywać przez okrągły rok. Podaję Ci wszystko na tacy, bez oszukiwania. Liczby nie kłamią, a moje roczne wydatki na kosmetyki osobiste prezentują się następująco:

  • Styczeń £95.95
  • Luty £149.86
  • Marzec £150.44
  • Kwiecień £98.75
  • Maj £109.78
  • Czerwiec £53.59
  • Lipiec £154.87
  • Sierpień £90.96
  • Wrzesień £9.95
  • Październik £67.63
  • Listopad £114.19
  • Grudzień £220.50

RAZEM £1316.49

wykres2016

Suma całkiem niezła, prawa? Spokojnie wystarczyłoby na niezłą  wycieczkę All-inclusive dla pary… Lub przy dobrej organizacji budżetu i umiejętności wyszukiwania tanich lotów – na kilka niskobudżetowych wyjazdów  organizowanych we własnym zakresie.

Analizując dalej obliczyłam, że średnia miesięczna suma wydatków kosmetycznych to £110.

Najniższa miesięczna wydana na kosmetyki kwota to £9.95. Nie pamiętam, czy we wrześniu rzeczywiście wydalam tak niewiele, czy po prostu umknęły mi jakieś zakupy. Patrząc obiektywnie na wszystkie inne miesiące, wydane wówczas £10 wydaje mi się być kwotą mało realną.
Z kolei najwyższa miesięczna wydana na kosmetyki kwota to £220.50. Kosmetycznym zakupowym szaleństwem w przeliczeniu na wydaną kwotę (niekoniecznie na ilość kupionych produktów) okazał się być grudzień. Tutaj ewidentnie na strefę portfela weszły Święta oraz flakony perfum.

kosmetyki2016

Kwoty wydane na poszczególne rodzaje kosmetyków:

  1. Perfumy £235.18
  2. Kosmetyki kolorowe £183.44
  1. Pielęgnacja ogółem £897.87
  • Twarz £563.28
  • Ciało £202.47
  • Włosy £132.12

Perfumy to produkty luksusowe same przez się. Zapachy wybieram z nieco wyższej półki, więc wydana suma automatycznie idzie w górę z każdym flakonem. To samo tyczy się produktów do makijażu – nie kupiłam ich wiele, jednak wybór kierowałam na kolorówkę z przedziału firm typu premium.

Produkty do pielęgnacji twarzy to kategoria, która zdecydowanie pochłonęła najwieksza kwotę ze wszystkich kosmetycznych wydatków. Twarz to jednak ta część ciała, na której nie oszczędzam. Od kilku lat jestem też wierna wieloetapowemu schematowi pielęgnacji. Moja cera potrafi być problematyczna, więc regularna obserwacja stanu oraz wachlarz produktów pozwala na szybką reakcję w przypadku pojawiających się zmian.
Kosmetyki do pielęgnacji ciała i włosów to produkty bardzo standardowe – szampony, odżywki, antyperspiranty, produkty do mycia (w tym do higieny intymnej), balsamy / kremy oraz peelingi.

Podsumowując, muszę przyznać, że końcowa kwota £1316.49 nieco mnie zaskoczyła. Jestem więcej, jak pewna, ze mogłabym się z rocznymi kosmetycznymi zakupami zamknąć w dużo mniejszej kwocie. Jestem kobietą, lubię o siebie dbać, lubię i przede wszystkim UŻYWAM kosmetyki, które posiadam, więc nie zamierzam zacząć sobie wszystkiego odmawiać. Jeżeli coś mi nie odpowiada, to jak najszybciej staram się znaleźć dla danej rzeczy nowy dom. Gdybym mogła wybrać pomiędzy świetną wycieczką dla dwóch osób LUB rocznym zapasem kosmetyków blogerki, z wielką chęcią skorzystałabym z pierwszej opcji. Pieniądze już się jednak wydało, wiec nie pozostaje mi nic innego, jak wyciągnąć z tego eksperymentu wnioski. O tym, jaki mam plan, dowiesz się już niebawem.

Zastanawiałaś się kiedyś ile sama wydajesz na kosmetyki? Zaskoczyła Cię kwota, którą ja wydałam? Kupujesz produkty z wyższej czy z niższej półki cenowej? A może jesteś kosmetyczną ascetką? Koniecznie podziel się swoimi odczuciami!

Reklamy

15 thoughts on “Tygodniowy wyjazd All-inclusive dla pary czy roczny zapas kosmetyków blogerki kosmetycznej?

  1. BogusiaM pisze:

    Bardzo trafne spostrzeżenia;) Podoba mi się Twoje podsumowanie, sama też takie robię z ogromną ciekawością. I również najwięcej wydaję na kosmetyki do pielęgnacji twarzy i kupiłam jeden flakon perfum, które używam regularnie;)

    Polubienie

  2. trip by triplets pisze:

    W samo sedno. Od niedawna prowadzimy ewidencję zakupów kosmetycznych – dzięki niej odkryłyśmy, że wiele z makeup’owych gadżetów… jest w gruncie rzeczy niepotrzebnych, kupionych pod wpływem impulsu (często za niebagatelne sumy). A nie jesteśmy blogerkami kosmetycznymi. Wnioski: weryfikacja kosztów przyda się każdej kobiecie!

    Polubienie

  3. aggiesmessywardrobe pisze:

    No kochana, niezla sumka Ci sie uzbierala 😀 Sama z ciekawosci zaczne zapisywac, ciekawe jaki wynik osiagne do grudnia 🙂 Bardzo fajny eksperyment, mysle ze to regularne zapisywanie z pewnoscia moze pomoc ograniczyc wydatki kosmetyczne, jednak co sie ma zapisane nie ucieknie tak szybko jak transakcja karta o ktorej sie nie pamieta 🙂

    Polubienie

  4. Olga Krysiak pisze:

    Zmotywowałaś mnie do tego, żeby samej prowadzić taką „ewidencję” zakupów. Aż boję się pomyśleć ile pieniędzy wydaje na kosmetyki, jestem pewna, że jest to spora część mojej wypłaty. Z racji mojego postanowienia o minimalizmie kosmetycznym w 2017 będę na pewno wydawać mniej, ale czy mało, to już się okaże 😀

    Polubienie

  5. Martyna pisze:

    Ja spisuję tylko to, co wydam niepotrzebnie na buble kosmetyczne – mniejszy stres… 😀 Ale takie zestawienie faktycznie u mnie działa, bo zanim coś kupię, teraz się kilka razy nad tym zastanowię. 🙂

    Polubienie

    • Żona Luksusowa pisze:

      Ja lubię spisywać albo wszystko, albo wcale. Dla bubli lub mało udanych kosmetyków zawsze staram się znaleźć alternatywne zastosowanie. Nie lubię wyrzucać i kosz to jest dla mnie ostateczność.
      Jednak każda metoda jest dobra, dopóki skłania do refleksji 🙂

      Polubienie

  6. Angelika pisze:

    Od tego roku zamierzam spisywać wydatki na kosmetyki. Ale nie będą one odzwierciedlały całkowitej ilości zużytych kosmetyków, bo… uzbierało się troszkę zapasów 😉 Niemniej jednak pomysł na spisywanie bardzo dobry. Na szczęście nie mam w zwyczaju kupowania drogich perfum, czy kosmetyków kolorowych z wyższej półki. Najwięcej pochłania pielęgnacja i niespodziewane zachcianki.

    Polubienie

    • Żona Luksusowa pisze:

      Kolorówki ani perfum nie kupuje dużo, ale jak kupuję to lubię kupić raz, a porządnie. Niska półka tego typu produktów mnie nie interesuje. Mimo wszystko i tak pielęgnacja – głównie twarzy – pochłania najwięcej rocznych kosztów.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s