Urodowy kalendarz adwentowy Look Fantastic – THE BEAUTY SECRET

Zapewne pamiętasz czasy adwentowych kalendarzy z dzieciństwa, kiedy w oczekiwaniu na Święta Bożego Narodzenia mogłaś bezkarnie zjeść jedną czekoladkę dziennie. Mimo, że tamte czasy bezpowrotnie minęły, a czekoladek sobie odmawiasz, co by nie poszło w biodra, to świąteczne oczekiwanie jest wciąż magicznym okresem. Jestem więc pewna, że urodowy kalendarz adwentowy przypadłby do gustu każdej dbającej o siebie kobiecie. Trend podłapało wiele firm i sklepów, więc kosmetyczne kalendarze adwentowe od kilku lat cieszą się niesłabnącą popularnością. W przedświątecznym okresie dostępnych jest wiele różnego rodzaju kalendarzy, w różnym przedziale cenowym.

Na adwentowy kalendarz urodowy Look Fantastic miałam ochotę już rok temu. Niestety, ale wyprzedał się co do sztuki, zanim jeszcze rozpoczął się grudzień 2015. Była to pierwsza edycja wypuszczona przez Look Fantastic i szybko zyskała miano jednego z najlepszych kosmetycznych kalendarzy adwentowych dostępnych na rynku. Gdy ruszyła przedsprzedaż kalendarza 2016, historia się powtórzyła i w ciągu dwóch tygodni pojawił się status ‚SOLD-OUT’. Na szczęście mój Mąż przewidział, że The Beauty Secret bardzo ucieszy moją kobiecą naturę i pewnego listopadowego popołudnia otrzymałam całkiem sporych rozmiarów paczkę.

SONY DSC

The Beauty Secret ma format ogromnej księgi, wewnątrz której znajduje się 25 okienek skrywających kosmetyczne gratki. Kolorystyka i szata graficzna jest utrzymana w bardzo dziewczęcej estetyce dzięki detalom w odcieniu różowego złota.

SONY DSC

Wewnątrz kalendarza znajduje się 25 drzwiczek, za każdym z nich produkt pełnowymiarowy lub pokaźnych rozmiarów próbka typu deluxe. Kosmetyki to mieszanina produktów do pielęgnacji twarzy, ciała, włosów oraz kolorówki.

ZAWARTOŚĆ ADWENTOWEGO KALENDARZA LOOK FANTASTIC THE BEAUTY SECRET:

  • Tonik Pixi Glow (1) – kultowy produkt z linii kosmetyków Pixi to właśnie ten rozświetlający tonik, który w składzie ma między innymi kwas glikolowy, czerwony żeń-szeń oraz wyciąg z aloesu. Rozmiar produktu to typowy travel size, który pozwala na kilka aplikacji – w sam raz, aby wyrobić sobie opinię i zdecydować o potencjalnym zakupie pełnowymiarowego opakowania.
  • Krem do ciała RITUALS Sakura (2) – krem o śmietankowej konsystencji musu odżywia, pielęgnuje i nawilża skórę ciała. Rituals słynie z wysokiej klasy produktów pielęgnacyjnych, więc całkiem pokaźnych rozmiarów tubka (70ml) kremu o otulającym, pudrowym, ale bardzo luksusowym zapachu to sama przyjemność.
  • Mineralny róż do policzków INIKA (Blooming Nude) (3) – mineralny róż do policzków, wegański, idealny dla zwolenniczek naturalnych kosmetyków kolorowych. W kalendarzu losowo można było znaleźć jeden z dwóch odcieni. Niestety, ale Blooming Nude jest dość ciemny, bardziej nadawałby się jako bronzer niż róż, więc będę szukać dla niego innego domu.
  • Spray do pościeli This Works Pillow Spray (4) – kultowy spray do pościeli o relaksującym zapachu lawendy uspokoi, zadba o lepszy sen i zapewni wyciszenie po ciężkim i długim dniu.

  • Moroccanoil (5) – słynny uniwersalny olejek do pielęgnacji włosów, którego nikomu chyba nie trzeba przedstawiać. Jestem chyba jedną z ostatnich osób, które jeszcze nigdy nie używały Moroccanoil. Uwielbiam olejowanie włosów za wspaniałe efekty – dotychczas jednak sięgałam po czyste oleje. Być może ta mała buteleczka pozwoli mi przekonać się do gotowych mieszanek.
  • Monuskin Illuminating Primer (6) – ten rozświetlający primer jest hybrydą produktu pielęgnacyjnego z kolorówką. Jest to pozycja naturalna, uniwersalna (przeznaczona do wszystkich typów skóry), wzbogacona o filtr SPF 15.
  • Nudestick Lip and Cheek Pencil (Mystic) (7) – za siódmymi drzwiczkami kalendarza skrywała się kredka do ust i policzków w subtelnym odcieniu przygaszonego różu. Do podkreślenia kości policzkowych wybieram róż w tradycyjnym wydaniu, jednak do codziennego, naturalnego makijażu ust taki odcień nadaje się idealnie.
  • REN V-Cense Night Cream (8) – to krem, który przez noc ma zwalczyć oznaki zmęczenia oraz odświeżyć skórę dzięki zawartości witaminy C. Bardzo lubię witaminę C, którą chętnie wplatam w pielęgnację twarzy.
  • Ojon Damage Reserve Serum (9) – olejek Ojon przeznaczony do jest pielęgnacji końcówek włosów. Aplikować można go w dwojaki sposób – zarówno na suche, jak i mokre włosy. W składzie tego złotego serum znajduje się mieszkanka oleju ze słodkich migdałów, oleju ojon oraz oliwy z oliwek, których zadaniem jest nie tylko pielęgnować włos, ale i pełnić funkcje ochronną.

  • Rzęsy Adrell (10) – sztuczne rzęsy znanej i powszechnie lubianej marki Ardell pozwolą osiągnąć efekt kociego oka oraz nadać spojrzeniu głębi.
  • Regenerująca maska do włosów Chrisophe Robin (11) – maska skierowana do pielęgnacji suchych i zniszczonych włosów ma działanie silnie odżywcze oraz regenerujące. Wspaniałe działanie prosto z paryskich salonów fryzjerskich do osiągnięcia w zaciszu domowej łazienki.

  • Soniczna szczoteczka do twarzy Foreo Luna Play + cleanser (12) – według mnie to prawdziwa perełka całego kalendarza. Posiadam pełnowymiarową szczoteczkę soniczną, z której jestem niesamowicie zadowolona, więc Luna Play jest strzałem w dziesiątkę. Dzięki kompaktowym wymiarom idealnie nada się na podróż, do bagażu podręcznego czy też na wypad w weekend.
  • Szampon do włosów Wella Professionals (13) – dzięki olejkom w składzie ma działanie nie tylko oczyszczające, ale i pielęgnujące.
  • Nawilżający krem do twarzy Origins GinZing (14) – kolejny świetny i kultowy kosmetyk o bardzo dużej (jak na produkt niepełnowymiarowy) pojemności 30ml. Z przyjemnością wrócę do GinZing.
  • Olejek do ciała NUXE Huile Prodigieuse (15) – kultowy olejek do ciała z drobinkami, którego również nie trzeba nikomu przedstawiać.

  • Mineralna maskara do rzęs PUR Minerals Impact (16) – czarny tusz mineralny to pozycja, z którą jeszcze nie miałam do czynienia, więc z chęcią przekonam się, czy i mnie oczarują kosmetyki mineralne.
  • Żelowy eyeliner Bellapierre w odcieniu głębokiej czerni (17) – kolejna makijażowa pozycja z półki naturalnej. Na pewno się nie zmarnuje, ponieważ nie wyobrażam sobie codziennego makijażu bez kreski na linii rzęs. Forma mocno napigmentowanej kredki pozwala na szybką i łatwą aplikację.
  • Maseczka Micro-Peeling Codage (18) – ta enzymatyczna maseczka na delikatnie złuszczać naskórek, oczyścić oraz odświeżyć pory. Jako ogromna fanka zarówno maseczek do twarzy, jak i produktów z kwasami powinnam być zadowolona.
  • Krem pod oczy Balance Me Wonder Eye Cream (19) – rozświetlający krem o lekkiej, szybko wchłaniającej się formule to idealne dopełnienie porannej pielęgnacji. Poza działaniem nawilżającym i pielęgnującym delikatną okolicę oczu, produkt ma też zadanie działać przeciwstarzeniowo.

  • Redken One United (20) – wielofunkcyjny preparat do włosów, który między innymi łączy w sobie właściwości odżywki bez spłukiwania, ochrania końcówki przed uszkodzeniami, pełni funkcje ochronną przed czynnikami atmosferycznymi oraz stylizacją na ciepło. Ponadto nawilża, nabłyszcza, wygładza strukturę włosa, zapobiega elektryzowaniu i puszeniu się. Według producenta One United łączy w sobie aż 25 różnych benefitów. Brzmi obiecująco!
  • Dermalogica Daily Microfoliant (21) – kultowy produkt gabinetowej marki Dermalogica to ryżowy peeling enzymatyczny przeznaczony nawet do codziennego użytku.
  • Płyn do kąpieli Molton Brown Pink Pepperpod (22).

  • Chusteczki Ole Hendriksen Truth Cleansing Wipes (23) – oczyszczające chusteczki znajdą zastosowanie w podróży czy podczas nagłych wypadków. Dzięki zawartości witaminy C, alg oraz wyciągu z zielonej herbaty, chusteczki nie tylko odświeżają, ale i dbają o skórę.
  • Pędzelek do makijażu oczu Look Good Feel Better Eye Sanding Brush (24) .
  • Paleta 4 cieni do powiek Illamasqua (25) – to przysłowiowa wisienka na torcie. Gdyby kolorystyka tej palety była nieco bardziej stonowana lub ukierunkowana na odcienie nude, byłabym wyjątkowo miło zaskoczona. Niestety, gama kolorystyczna mi nie odpowiada, więc paletka będzie musiała znaleźć nowy dom. Niemniej, po otwarciu ostatniego okienka wrażenie było szalenie pozytywne.

Zbliżenie na paletę. Oddam ją w dobre ręce za korzystną cenę, ponieważ ja nie zrobię z niej pożytku. Jeżeli byłabyś zainteresowana – napisz do mnie maila.

illamasqua
PODSUMOWANIE:

Cena kalendarza to £70 (wliczona przesyłka). Szacowana wartość produktów to nieco ponad £300.  Taka gratka dostępna jest w przedsprzedaży od jesieni i rozchodzi się niczym świeże bułeczki.

Osobiście podglądałam zawartość kilku innych kosmetycznych adwentowych kalendarzy dostępnych w 2016 i wcale mnie nie dziwi, że The Beauty Secret jest na piedestale. Patrząc na wysokiej klasy, dopracowaną zawartość sięgającą po produkty z wyższej półki, jest on zdecydowanie warty swojej ceny.

W całokształcie nie odpowiadają mi jedynie 3 produkty – róż do policzków Inika, pędzel do makijażu oka oraz paleta cieni Illamasqua. Produkty do pielęgnacj twarzy oraz ciała zasługują na wyróżnienie – wspaniale wyselekcjonowane klasyki.

Jestem zachwycona kalendarzem The Beauty Secret – mój Mąż zrobił mi fantastyczny prezent!

Jak Tobie podoba się adwentowy kalendarz Look Fantastic? Miałabyś tyle samo frajdy, co ja kosmetycznego odliczania do Świąt? Koniecznie podziel się swoją opinią.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s