Mój codzienny makijaż

Jeżeli miałabym wybierać pomiędzy pielęgnacją twarzy, a makijażem – zdecydowanie wygrywa opcja pierwsza. Na pielęgnację skóry twarzy poświęcam też o wiele więcej czasu i uwagi, niż na zagłębianie się w tajniki makijażu. Mimo, że make up to nie mój konik, potrafię poruszać się w kolorówce na własne potrzeby. Maluję się regularnie i sprawia mi to wiele frajdy. Malowałam się sama na własny ślub, zdarzyło mi się malować kilka pięknych dziewczyn na różne okoliczności. Na dzień dzisiejszy makijaż ograniczam tylko i wyłącznie do swojej własnej osobistości. Jeżeli ktoś ze znajomych prosi o makijaż – odmawiam. Pozbyłam się bardzo wielu kosmetyków kolorowych – część sprzedałam, część oddałam. Nie znajdziesz więc u mnie niezliczonej ilości pomadek, bronzerów, palet, róży, eyelinerów, brokatów, korektorów…

Na codzień chętnie stawiam na makijaż delikatny, lekki i podkreślający atuty mojej urody. Nie nakładam nieskończonej ilości warstw, nie bawię się w pawie oczka, malownicze pejzaże na powiekach, ani nie gustuję w sztucznych rzęsach. Jestem młoda, moja cera jest w całkiem niezłym stanie (odkąd nauczyłam się odczytywać sygnały i dostosowywać pielęgnację do aktualnych potrzeb), więc z racji tego mój codzienny make-up należy raczej do tych skromniejszych.

SONY DSC

Produkty, których używam do wykonania makijażu:

  • Podkład do twarzy Estee Lauder Double Wear Light, odcień Intensity 2.0 – jest lekki, a przy tym niesamowicie trwały i pozostający na swoim miejscu. Ładnie wyrównuje koloryt cery, nie tworzy efektu maski, pięknie wygląda na skórze, ma lekko matowe wykończenie.
  • Bronzer Chanel Les Beiges Healthy Glow Sheer Powder, odcień 50 – mimo, że ten kosmetyk to z założenia puder prasowany, ja używam go w formie bronzera. Lubię produkty pudrowe, nie przepadam za sypkimi lub prasowanymi. Kolor jest neutralny, nie tworzy smug, efekt brązujący można stopniować, tworzy delikatny, subtelny ‚glow’.
  • Żel dodający brwiom objętości Benefit Gimme Brow, odcień 05 Deep – podkreśla i pogrubia włoski, nadaje im głębi, wypełnia luki pomiędzy włoskami. Malutka szczoteczka pozwala na szybką i sprawną aplikację produktu. Jest to świetna alternatywa dla cienia. Zdecydowanie najlepszy żel do stylizacji brwi z jakim miałam kiedykolwiek do czynienia.
  • Cienie do powiek paleta Estee Lauder, odcień 02 Ivory Power – w moim makijażu oka to czarna kreska gra główną rolę. Sięgając po cienie, wybieram delikatne, naturalne kolory nude, które stanowią idealne tło dla eyelinera. W palecie Ivory Power znajdują się również 2 ciemniejsze cienie – dzięki nim bez problemu przekształcisz makijaż dzienny, w nieco bardziej wyjściowy.

cienie_estee_lauder

  • Wysuwana kredka od oczu Chanel, odcień Intense Noir – dzięki kremowej konsystencji, malowanie czarnej kreski wzdłuż linii rzęs odbywa się szybko i sprawnie. Kolor to bardzo intensywna, głęboka czerń – możesz ją jednak stopniować poprzez siłę dociśnięcia kredki do skóry, lub zmiękczyć linię delikatne ją rozcierając. Kreska jest kluczowym elementem mojego makijażu.
  • Tusz do rzęs  L’Oreal Manga Mega Volume, odcień black – maskary L’Oreal bardzo lubię. Są dostępne w każdej drogerii w przystępnych cenach i są to produkty bardzo dobrej jakości, jak na kosmetyki drogeryjne. Manga Mega Volume ładnie podkreśla rzęsy, nie kruszy się, ani nie osypuje. Ponadto ładnie rozdziela rzęsy. Spełnia wszystkie kryteria, jakich oczekuję odnośnie maskary.
  • Pomadka do ust Dior Lip Glow – koloryzujący balsam do ust, dodatkowo wzbogacony o filtr SPF 10. Jest to luksus w czystej postaci – począwszy od pięknego opakowania, staranności uformowania balsamu, poprzez odżywcze oraz nawilżające / pielęgnacyjne działanie, skończywszy na delikatnym, różowym kolorze podbijającym naturalną czerwień wargową. Kolor otrzymujemy dzięki specjalnej formule, która uaktywnia się pod wpływem wilgoci warg. Możesz wierzyć lub też nie, ale ta magiczna formuła rzeczywiście działa, a kolor ‚wtapia’ się w usta. Idealne rozwiązanie, kiedy rezygnujesz z intensywnego koloru na ustach, na rzecz dziewczęcego akcentu o działaniu pielęgnacyjnym
  • Lakier do paznokci Chanel 167 Ballerina – mleczny, delikatny róż na paznokciach to opcja idealna na każdą okazję. Manicure jest dyskretny, a mimo to dłonie wyglądają na zadbane i eleganckie. Lakier Chanel jest fenomenalny pod względem trwałości na paznokciach  – utrzymuje się w perfekcyjnym stanie przez 5-6 dni (podczas, kiedy inne lakiery odpryskują już na drugi dzień).
  • Perfumy Chanel Chance Eau Vive – mimo powszechnej opinii, że Chance Eau Vive to najgorsze perfumy z całej rodziny Chance, mi podobają się najbardziej. Są kobiece, bardzo eleganckie, szlachetnie przeplatają nuty kwiatowe ze świeżymi, zielonymi akcentami zapachowymi – cierpka nuta grejpfruta łączy się z soczystą pomarańczą, a jaśmin stanowi eleganckie dopełnienie. Bazowe akordy to połączenie wetywerii z białym piżmem. Chance Eau Vive to perfumy świeże, łagodne, subtelne i eleganckie, zdecydowanie skierowane dla zwolenniczek lżejszych zapachów. Eau Vive skradł moje zmysły od pierwszego kontaktu i jest to zdecydowany faworyt ostatnich tygodni.

Wszystkie powyższe produkty są świetnej jakości. Jeżeli rozważasz zakup – bardzo polecam. Sama z przyjemnością wrócę do nich w przyszłości. Na zdjęciu, jak na i na liście kosmetyków ominęłam jedynie pozycję różu – na chwilę obecną wykańczam produkt, z którego nie jestem zadowolona i poszukuję godnego zamiennika. Jeżeli znasz dobry róż w chłodnym odcieniu i w formie pudru prasowanego – koniecznie daj mi znać. Mam na oku kilka typów, jednak chętnie wezmę pod uwagę Twoje sugestie.

Mój codzienny makijaż od wielu lat jest praktycznie niezmienny i prezentuje się następująco:

1471189_632990413410502_944134120_n

1441306_632990396743837_1744507180_n

Nie zmieniam często kosmetyków kolorowych. Produkty te używam zazwyczaj przez dość długi okres czasu, a jeśli coś wyjątkowo przypadnie mi do gustu – zostaje ze mną na dłużej.

Jakich kosmetyków używasz do wykonania swojego codziennego makijażu? Masz swoje sprawdzone produkty, do których wracasz z przyjemnością? Bez czego nie wyobrażasz sobie makijażu?

Reklamy

9 thoughts on “Mój codzienny makijaż

  1. Olga Krysiak pisze:

    Mój makijaż to niestety większa część produktów, ale to chyba dlatego, że naprawdę lubię się malować 😀 Do tego skromnego zestawu dodałabym jeszcze rozświetlacz i róż, od których jestem totalnie uzależniona! Podkład Double Wear Light uwielbiam 🙂

    Polubienie

  2. Martyna pisze:

    Ja się zastanawiam nad tym podkładem Estee Lauder Double Wear – część mówi, że on jest lekki, część, że ciężki. Komu mam wierzyć?! 😀
    U mnie na co dzień jest tylko pomada do brwi i tusz do rzęs, bo moja skóra nie toleruje absolutnie żadnych podkładów. Ewentualnie co kilka dni mogę nałożyć pełniejszy makijaż, ale na co dzień niestety nie. ;( Żałuję, bo bardzo lubię się malować. 🙂

    Polubienie

    • Żona Luksusowa pisze:

      Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia!
      W porównaniu z klasykiem Double Wear – jest bardzo lekki. W porównaniu z minerałami lub kremami BB może wypadać ciężej. Jest też dość ‚suchy’, co pewnie nie wszystkim może odpowiadać

      Polubienie

  3. aneta pisze:

    Witaj,
    wygląda na to, że należysz do grupy szczęściar, które nie muszą tuszować cieni pod oczami, czego niezwykle Ci zazdroszczę! Makijaż super – delikatny, świeży, kobiecy 🙂
    U mnie na codzień bardzo podobne gamy kolorystyczne, cienie to klasyczne beże i brązy, choć uwielbiam też zgaszone fiolety i pudrowe róże. W odróżnieniu od Ciebie, nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez sypkiego pudru. Stosuję naprzemiennie Sensai, który genialnie utrwala korektor pod oczami albo ryżowy Paese, po którym skóra utrzymuje mat długie godziny. Róż to od lat wypiekany Bourjois – w mojej opinii najlepszy produkt drogeryjny. Tradycyjny podkład zastąpiłam azjatyckim kremem BB – mojej cerze do ideału daleko, a te azjatyckie kremy zdecydowanie lepiej kryją i nie obciążają skóry tak mocno jak podkłady. Za to produkty do ust to moje uzależnienie – mogłabym codziennie kupować coś nowego, na szczęście zdrowy rozsądek wygrywa 🙂

    Polubienie

    • Żona Luksusowa pisze:

      Na codzień cienie pod oczami nie są moją zmorą – wiadomo, zdarzają się czasami dni gorsze, kiedy po prostu nie wyglądam za dobrze.
      Ja się jakoś nie mogę przekonać do ‚sypkiej’ formy – w tej kwestii jestem zdecydowaną tradycjonalistką i preferuję płynne podkłady.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s